Środa - dzień po wtorku, zaczyna się przebudzeniem pt. "Wow, wczorajszy odcinek był prisonowy !". Do końca tygodnia pozostaje 6 dni :)
No więc coś tu jest nie tak :/ Dlaczego definicja środy nie pasuje do dzisiejszej środy ? Dlaczego nie oglądałem wczoraj Prison Break'a ?! Ahh... no tak... ch!#$owa neostrada przekroczyła swój je!@$^ty limit :> I oczywiście w jaki dzień tygodnia ? We wtorek ! Nie można tak, panowie. Nie we wtorek ! Jeszcze jeden taki numer, a przejdę się tam do Waszego telepunktu :P
Na szczęście, Mateusz uratował mi dzisiaj życie :) Musiałem czekać cały jeden dzień, za!@$lać na piechotę na Sosnową i z powrotem, ale hej... to przecież Prison Break ^^ Warto :)

Tak wygląda płytka ratująca życie razem z oryginalną kopertą, ratującą płytkę ratującą życie :) Dzięki, Mateusz. Płytka ratuje teraz życie Horemu i Huciorowi =] Zaraźmy Prisonem i rozprzestrzeńmy lekarstwo :P
No a sam Prison ? Heh, głupie pytanie... jak zwykle genialny :) I taki pełen aforyzmów... :P "Reality's kicking faith's ass, man" :) Czyli... znów czekamy do wtorku... Tym razem to tylko 6 dni :)
Końcówka wczorajszego dnia była bardzo miła... :] Otóż odbył się zlot #fck (kanał taki na IRCu), no i było całkiem całkiem :] Potańczyliśmy, pośpiewaliśmy, popiliśmy... Szkoda, że Zimaq był "w Belli" i nie mógł do nas dołączyć :D
Kuba przed ...
... i Kuba po :) ...czyli około godzinę i 20 minut później :P
Ogólnie chyba wszystkim się podobało :] No i dreador w końcu przyznał, że mam lepszą fotkę od niego :P Pzdr, dreador... Pamiętaj, że masz coś w "Twoich miejscach bluetooth" czy jakoś tak :)
No a po powrocie z w/w imprezy, rozpocząłem rozpaczliwe próby poszukiwania nowego odcinka Prison Break'a. Nie zrażając się faktem, iż neta nie ma, a na koncie na komórce tylko 1 grosz, wziąłem wszystkie swoje karty telefoniczne (kiedyś zbierałem...) i poszedłem gdzieś o drugiej w nocy do najbliższej budki, dzwonić do Kamila :D
Niestety Kamil wyłączył komórkę na noc :/ Ale został jeszcze Mateusz :) "Cześć, tu slums.. śpisz ?"... "No, teraz już nie..." :D No ale Mateusz nie miał PB :/ Tak skończył się dzień - poszedłem spać :]
A w życiu... ostatnio całkiem dobrze :) Można chyba powiedzieć, że mam szczęście... Wczoraj też tak było... wyszedłem z Żabki (z Żołądkową z miętą, bo "jest lepsza, bo nie trzeba zapijać" :P). No i tak sobie myślałem "ehh... teraz za@$^%lać na Wyszyńskiego :/ może by mnie ktoś tak podrzucił ?"... i ? ta da dam :) Srebrny Jeep zatrzymuje sie koło mnie... "Przepraszam, nie wiesz gdzie tu jest jakiś hotel ?"... No jak to gdzie ? :D Zaraz obok naszej imprezy :D I tak oto magicznym sposobem nie musiałem nigdzie daleko chodzić :)
Piosenka wczorajszego dnia ? Botten Anna :] Pozdro dla wszystkich i jeszcze raz : DZIĘKI, MATEUSZ ! :)




